Poczucie bezpieczeństwa…czyli co?

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email


W poprzednim wpisie powiedziałem Ci, że jesteś bezpieczny/a, jeżeli nie jesteś zagrożony/a, realnie zagrożony/a. Czy to jest równoznaczne z tym, że tak też się czujesz? Odczuwasz wtedy, że jesteś bezpieczny/a? Odwracając to pytanie – czy do tego, żeby się bać, czuć prawdziwy strach albo tylko obawę, rzeczywiście potrzebne jest prawdziwe zagrożenie? Musi być coś co faktycznie Ci zagraża?

Paradoksalnie -strach wcale nie potrzebuje realnego niebezpieczeństwa, żeby się pojawić.

Oczywiście, że nie. Dlaczego? Dlatego, że stan Twojego „poczucia bezpieczeństwa” to tak naprawdę tylko „stan Twojego umysłu”, który może nie mieć nic wspólnego z faktyczną sytuacją w Twoim otoczeniu. Możesz być w prawdziwym niebezpieczeństwie i jednocześnie się nie bać i na odwrót – możesz być całkowicie bezpieczny/a (fizycznie) i jednocześnie czuć przerażenie. Skąd się to bierze, wyjaśnię Ci za chwilę. Proszę, abyś przyjął/przyjęła taką zależność:

Poczucie bezpieczeństwa = subiektywne poczucie braku zagrożenia.

Zwracam uwagę na to pojęcie z kilku ważnych powodów. Po pierwsze dlatego, że ludzie nierzadko mają problem z odróżnieniem od siebie „bezpieczeństwa” i „poczucia bezpieczeństwa”, co rodzi liczne nieporozumienia. Wiele osób, mówiąc o bezpieczeństwie w ich miejscu zamieszkania, tak naprawdę opowiada o swoim poczuciu bezpieczeństwa. Trudno jest w takiej sytuacji jasno, zrozumiale się komunikować, a mnie zależy na dobrej komunikacji z Tobą.

Po drugie zwracam uwagę na stan „poczucia bezpieczeństwa” ponieważ jest on jedną z najważniejszych potrzeb człowieka. Nie zaspokojona potrzeba w tym zakresie może blokować prawidłowe funkcjonowanie czy rozwój jednostek, a nawet całych grup społecznych. Ile błędów można popełnić działając pod wpływem strachu? Spróbuj rozwiązać kilka zadań z matematyki siedząc samemu z latarką o północy w środku gęstego lasu.

Po trzecie – odczuwanie obawy, strachu czy przerażenia jest sprawą bardzo indywidualną, zależną od wielu czynników. Tym samym, w podobnych sytuacjach zagrożenia, przy tym samym stanie bezpieczeństwa (jednym), ludzie mogą reagować na różne sposoby. Dla przykładu – jedni uciekać, inni atakować, a część po prostu pozostać w bezruchu, jak bohaterowie niektórych filmów przy spotkaniu z tyranozaurem. Odczuwanie bezpieczeństwa czy strachu jest sprawą bardzo osobistą, trudno jest więc przewidzieć czy zaplanować zachowanie osoby, gdy zostanie przestraszona. Poza tym, u wielu ludzi silny strach czy przerażenie mogą zagrażać nie tylko zdrowiu (psychicznemu czy nawet fizycznemu), ale i życiu. Tak przy okazji – mimo, iż na szkoleniach, podczas symulacji sytuacji kryzysowych, pracujemy na emocjach (co z jednej strony pozwala uczestnikowi zobaczyć, jak – na różnych poziomach, reaguje on na stres pojawiający się w sytuacji kryzysowej, a z drugiej daje możliwość przećwiczenia reakcji w sytuacji faktycznych emocji) to jednak, podczas naszych ćwiczeń bądź symulacji, nie pozwalamy sobie na sytuacje niebezpiecznie straszące, zwłaszcza z zaskoczenia. Chyba, że grupa jest na naszym szkoleniu ponownie, jest to już poziom zaawansowany radzenia sobie w sytuacji kryzysowej i umawiamy się na taką formę treningu. Ćwiczenia mają uczyć, a nie traumatyzować uczestników.

Po czwarte, co najważniejsze, chcę abyś poznał/a pojęcie „poczucia bezpieczeństwa” (braku obawy, strachu, przerażenia itd.) ponieważ ten stan Twojej psychiki może bardzo istotnie wpływać na Twoje realne, faktyczne „bezpieczeństwo”. W Bezpieczeństwie Osobistym na równi trzeba – wobec siebie i otoczenia – realnie oceniać zarówno poziom zagrożenia jak i odpowiadające mu poczucie bezpieczeństwa. W wielu bowiem sytuacjach lekceważymy zagrożenia, gdyż nie korzystamy właściwie z obaw, jakie przekazuje nam nasz umysł. Wypieramy informację o potencjalnym zagrożeniu. O tym szerzej będzie w innym wpisie. Można to jednak podsumować, często słyszanym na szkoleniach zdaniem: „u nas się takie rzeczy nie zdarzają”.

A teraz wrócę do tego co już pisałem. Dlaczego bezpieczeństwo i jego poczucie nie muszą być ze sobą powiązane? Odpowiedź jest, wbrew pozorom, bardzo prosta. Ponieważ do budowania poczucia bezpieczeństwa czy wywoływania strachu potrzebna jest tylko jedna rzecz – INFORMACJA. Nie musi istnieć bądź nie istnieć realne zagrożenie. Na przykład, wystarczy rozgłaszać, że na osiedlu jest dużo napadów, a mieszkańcy będą się bali. Wcale nie musi to być prawda. I na odwrót, na osiedlu może być dużo włamań do samochodów i nikt się nie boi, bo np. większości to nie interesuje (nie mają samochodów) albo po prostu o tym nie wiedzą (bo nikt o tym nie powiedział). Dwa omawiane stany mogą funkcjonować niezależnie.

Case ze szkolenia – poczucie bezpieczeństwa bywa zgubne przy podejmowaniu decyzji.

W bezpieczeństwie osobistym też tak może się stać. Oto przykład.

Na jednym ze szkoleń, podczas ćwiczenia polegającego na symulacji sytuacji kryzysowej (sytuacja zakładnicza – sprawca wtargnął do budynku OPS, zamknął się w sekretariacie z pracownikami, groził im śmiercią i szukał osoby odpowiedzialnej za swoje „nieszczęście”) zadaniem uczestników było nawiązanie i utrzymanie przez zamknięte drzwi kontaktu ze sprawcą, który przetrzymuje zakładników, do czasu przybycia profesjonalnego wsparcia (policji i zespołu negocjatorów policyjnych). Wśród swoich czynności sprawca regularnie dopuszczał się znęcania nad jedną z przetrzymywanych osób, po prostu bił ją (oczywiście razem symulowali czynność bicia). W odpowiedzi na to, jeden z uczestników postanowił spróbować, nieco filmowej, taktyki w postaci „wzięcia napastnika na siebie” (trochę podobnej, do tej stosowanej wobec Activ Shootera – o tym w przyszłości). W momentach bicia zakładnika prowokował sprawcę do wyjścia z pomieszczenia i podjęcia walki z nim. Zaatakowania jego. W takiej sytuacji ćwiczący prawdopodobnie uznał, czując się w miarę bezpiecznie (nie widział przecież sprawcy, tylko go słyszał), że jest w stanie stawić mu czoła w pojedynku „jeden na jeden”. W związku z tym sprawca, w rolę którego wcielił się jeden z trenerów, otworzył drzwi i… Oczywiście, nasz ćwiczący, zaskoczony przewagą sprawcy (pełne uzbrojenie) zareagował stosownie do tego co zobaczył i zrezygnował z podjęcia walki, natychmiast wdrażając wszelkie zasady bezpieczeństwa (odpowiednia odległość, schowanie się za przeszkodą). Co się stało, że tak drastycznie zmieniło się zachowanie ćwiczącego? Poziom zagrożenia (bezpieczeństwa) był cały czas taki sam – uzbrojony po zęby sprawca. Dlaczego w pewnym momencie zmienił się poziom poczucia bezpieczeństwa wśród ćwiczących? Bo po otwarciu drzwi i poznaniu faktycznego stanu swojego bezpieczeństwa dostali odpowiednią informację, której nie mieli wcześniej. Dotarła ona do ich umysłów.
Tak przy okazji, ocenianie sytuacji na bazie własnego, bieżącego poczucia bezpieczeństwa, bez dobrego rozpoznania przeciwnika (zagrożenia), może być niebezpieczne, a nawet zgubne. Uczestnikowi jesteśmy wdzięczni za tą próbę. Dzięki temu zapewne ani on sam, ani nikt z jego grupy, nie zaryzykuje swojego życia w oparciu o swoje, subiektywne poczucie bezpieczeństwa.

Tyle na dzisiaj.

Proszę zapamiętaj (jakkolwiek pesymistycznie to nie zabrzmi) – to że czujesz się bezpieczny nie musi oznaczać, że tak naprawdę jest.

AS TBO

Poprzednie wpisy